Po wejściu do mojego pokoju podeszłam do biurka i odpaliłam
komputer. Zaczęłam przeglądać mnóstwo folderów, przenosić do gry pliki
dźwiękowe, bo jakoś wcześniej tego nie zrobiłam. Gdy tylko skończyłam,
odwróciłam się do Krawcatego i uśmiechnęłam. Ten kiwnął głową, po czym ustąpiłam
mu miejsca. Postanowiłam pokazać mu grę z tą dziesięciolatką i matką, która ją
zabiła. Nie była to moja jedyna, tym bardziej najstraszniejsza produkcja, mimo
to, coś mnie ruszyło w tej grze. Chłopak dwukrotnie kliknął ikonę pliku o nazwie
„Miłość matki do córki” i ekran
zrobił się cały czarny. Po dłuższej chwili pojawiła się różowa mgła, a
tuż po niej napis: Play!
Pierwsza scena zaczęła się w domu w nocy. Z twarzy Krawcatego zniknął uśmiech, ale jego oczy błyszczały niczym najdroższe diamenty. Widać
było, że się skupił. Na ekranie pojawił się wielki, czerwony napis „MAMA ZNÓW TO ZROBI. MUSZĘ UCIEKAĆ”. Po
tej informacji pojawił się komunikat jak sterować, po czym można było zacząć rozgrywkę.
Rolę muzyki w grze pełniła cisza. Nie było żadnej piosenki, czy czegokolwiek
innego. Oczywiście dźwięk chodzenia (cichego tupania) był słyszalny. Wszystko
wydawało się stosunkowo proste. Znajdujesz się w przedpokoju, długim i ciemnym.
Towarzyszą ci tylko białe ściany, na których widnieją rysunki z dzieciństwa owej
dziesięciolatki oraz skrzypiąca, drewniana podłoga. W ręce masz świecę i
idziesz. Idziesz, ale nie wiesz, gdzie. Bohaterka ma również momenty, kiedy
mruga. Każdy z nas mruga, dlatego – skoro jesteśmy jej oczami – postanowiłam dodać
ten szczegół. W oddali pojawiły się drzwi, zniszczone, drewniane, ubrudzone. Im
bliżej tych drzwi podchodzisz, tym wyraźniejszy słyszysz dźwięk rozbijanego
szkła, krzyków, płaczu. Nagle drzwi się otworzyły, a świeczka dziewczynki
zgasła.
- Chyba wolę nie iść do tego pokoju… - stwierdził Krawcaty
intensywnie wpatrując się w otwarte drzwi. Odwrócił się. Z całą pewnością
spodziewał się czegoś, co go przestraszy, jednakże nic takiego się nie stało.. Chłopak uniósł jedną brew do góry, był strasznie podejrzliwy. Szedł dalej. Nagle, z sufitu spadła butelka po piwie.
Krawcaty wzdrygnął się, mimo to szedł dalej. Gdyby tylko dźwięk był cicho.
Jednakże wszelkie takie dźwięki pochodne były bardzo głośne. Nagle, znajdujesz
się w pokoju dziewczynki. Nie ma żadnego zaznaczenia, że coś się stało, czy
cokolwiek. Znów wszystko ucichło, jakby uciął nożem. Pokój dziewczynki można
było dokładnie obejrzeć. Otworzyć wszystkie szafki, wszystko wziąć do ręki.
Wtem, zza dziewczynką pojawiła się jej matka i uderzyła ją nożem w nogę.
Rozległ się głośny krzyk dziewczynki, który z czasem cichnął, zaś matka
wysyczała „Idź mi kupić wódkę…”.
Śmierć dziecka przebiegła szybko, a Krawcaty wzdrygnął się ponownie. Podejrzewam, że dla niego było to bardziej obrzydliwe, niż straszne. Po
chwili na ekranie pojawił się grób, nad którym płakała owa matka. Po tym gra się wyłączyła.
- Co jest…? – podeszłam do laptopa i zaczęłam przeglądać
wszystkie kody, pliki, foldery. Gra nie powinna była się wyłączyć. Toż to był
dopiero epilog! Udało mi się dopiero wykonać dwa endingi. Gra ma ich mieć
dziesięć, wiem, że to dużo, ale tyle potrzebuję, aby opisać zawartą w niej historię. Poza tym, dosyć trudno było zrobić wszystko tak, aby mi się podobało. Zdenerwowałam się, gdy moje dzieło nagle zniknęło z ekranu, a w zamian pojawiło się zawiadomienie, że program przestał działać.
- Trudno - wzruszyłam ramionami i zamknęłam system - Także tego... jak ci się podobało? - uśmiechnęłam się, po czym spoczęłam na łóżku.
- Całkiem fajne - stwierdził, po czym nastąpiła cisza. Zaczęłam się zastanawiać, co możemy zrobić, aby się nie patrzeć na siebie i milczeć. Nic mi jednak nie przychodziło do głowy. Chwilę później coś mi się przypomniało.
- Ej... napijesz się ze mną kawy? Możemy ją wziąć i pójść na dwór. Na dworze wcale nie jest zimno. Oczywiście, jeśli chcesz zostać w domu... - zawahałam się na chwilę, bo chłopak wyglądał na bardzo znudzonego, musiałam jednak dokończyć wypowiedź - ...to zostaniemy - położyłam się i zaczęłam czekać na odpowiedź, jednocześnie zastanawiając się, czy dzisiaj w nocy będą widoczne gwiazdy.
Krawcaty?
- Trudno - wzruszyłam ramionami i zamknęłam system - Także tego... jak ci się podobało? - uśmiechnęłam się, po czym spoczęłam na łóżku.
- Całkiem fajne - stwierdził, po czym nastąpiła cisza. Zaczęłam się zastanawiać, co możemy zrobić, aby się nie patrzeć na siebie i milczeć. Nic mi jednak nie przychodziło do głowy. Chwilę później coś mi się przypomniało.
- Ej... napijesz się ze mną kawy? Możemy ją wziąć i pójść na dwór. Na dworze wcale nie jest zimno. Oczywiście, jeśli chcesz zostać w domu... - zawahałam się na chwilę, bo chłopak wyglądał na bardzo znudzonego, musiałam jednak dokończyć wypowiedź - ...to zostaniemy - położyłam się i zaczęłam czekać na odpowiedź, jednocześnie zastanawiając się, czy dzisiaj w nocy będą widoczne gwiazdy.
Krawcaty?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz