piątek, 18 września 2015

Krawcaty - Yaki

Na twarzy dziewczyny malowało się kompletne zaskoczenie. Tak autentyczne i prawdziwe, że zacząłem się śmiać.
- Przepraszam. - mruknąłem, kiedy skończyłem się wytrząsać. Planowałem odwrócić się i zrobić sobie kawę (w końcu to po to tu przyszedłem), ale w ostatniej chwili zorientowałem się, jak niekulturalne by to było.
No dalej Krawcaty, zrób dobre wrażenie, żeby ta dziewczyna nie była kolejną osobą, która uważa cię za kompletne dziwadło.
- Ehm, chyba jeszcze się nie znamy. Mów mi Krawcaty. - wyciągnąłem dłoń w jej kierunku.
- Myślałam, że jesteś dziesięcioletnią dziewczynką, którą zabiłam. - wypaliła z dziwnym wyrazem twarzy.
Stałem jak wryty, nie bardzo wiedząc, co na to odpowiedzieć. Po przedłużającym się milczeniu, które co prawda lubiłem, ale większość osób uważała je za niezręczne, wzruszyłem ramionami i odwróciłem się w kierunku blatu kuchennego. Zrobiłem sobie kawę, zastanawiając się, czy ta dziewczyna tylko mi się przywidziała.
Kawa była tak smolista i gorzka, że normalny człowiek raczej natychmiast wypluł by ją od razu po wzięciu do ust, ale właśnie takiej w tej chwili najbardziej potrzebowałem. O tej porze zazwyczaj zaczynałem naukę, więc musiałem się jakoś otrzeźwić. Wypiłem zawartość kubka niemal duszkiem, po czym podreptałem do wyjścia z kuchni, ale nagle na drodze stanęła mi osóbka, którą wcześniej spotkałem.
Podskoczyłem zdumiony, uświadamiając sobie, że to nie zjawa, tylko najprawdziwsza studentka, która wprowadziła się do Akademika w tym samym roku co ja i to stosunkowo niedawno, bo jeszcze się nie widzieliśmy.
- Byłaś tu cały czas? - spytałem tylko. Nie miałem zamiaru mówić jej, iż wziąłem ją za ducha. Choć, z drugiej strony, prawdopodobnie ona miała mnie za istotę tego pokroju...
- Tak, wybacz, że się jeszcze nie przedstawiłam. Jeszcze nigdy żadna gra tak na mnie nie działała... Po prostu w pierwszej chwili, gdy cię zobaczyłam, byłam przekonana, że jesteś kimś innym. Jestem Yaki.
- No to miło mi cię poznać, Yaki. Lepiej późno, niż wcale. - uśmiechnąłem się. - Czy dobrze usłyszałem, mówiłaś o grze?
- Tak, w wolnych chwilach zajmuję się tworzeniem własnych gier horror.
Zawahałem się.
- Mógłbym zobaczyć jedną z nich?
Uniosła brwi.
- A nie dostaniesz zawału?
Nie odpowiedziałem. Miałem bardzo specyficzny gust, jeśli chodziło o gry - stosowałem zasadę, że im straszniejsze, tym lepsze, a przy tym trząsłem się ze śmiechu przy wielu produkcjach, które rzekomo powodowały przerażenie wśród większości osób. Uśmiechnąłem się półgębkiem i ruszyłem za Yaki do jej pokoju, który, jak się okazało, sąsiadował z moim.
Nauka może poczekać.

Yaki?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz